Meteorolodzy dwoili się i troili, strasząc nas burzami i ulewami, ale pogoda wiedziała swoje – przez całe zawody uśmiechało się do nas piękne słońce! W tegorocznym przystrzeliwaniu broni i walce o Puchar Prezesa naszego Koła wzięło udział aż 29 zawodników. A pomyśleć, że mogłoby być nas jeszcze więcej! Część kolegów dotrzymywała towarzystwa myśliwym dewizowym na „Domku”, inni ambitnie zakuwali na kursie dla selekcjonerów, a resztę pochłonął gorący sezon komunijny (serdeczne pozdrowienia dla kol. Eligiusza, który też świętował z rodziną!).
Strzelnica i całe zaplecze lśniły i były przygotowane na szóstkę z plusem – tu należą się ogromne brawa i ukłony dla Marka Napiórkowskiego i jego Żony! Z kolei nad tym, żeby wszyscy grali fair play, czuwało nasze sędziowskie trio o sokolim wzroku: kol. Adam Zagierski, kol. Krzysztof Nowak i kol. Ryszard Jakuszyk.
🏆 Kto rozbił bank, czyli wyniki!
Rywalizacja była zacięta, ale ostatecznie na podium stanęli:
- 🥇 I miejsce i główny Puchar Prezesa Koła: kol. Krzysztof Pupko z potężnym wynikiem 284 pkt! Jakby tego było mało, Krzysiek zgarnął też puchary za najlepszą kulę (129 pkt) oraz najlepszy śrut (155 pkt). Zostawiłeś w ogóle jakieś rzutki dla reszty? 😉
- 🥈 II miejsce: kol. Kacper Subsar z pięknym wynikiem 219 pkt.
- 🥉 III miejsce: kol. Grzegorz Daleki, depczący mu po piętach z sumą 216 pkt.
Mamy też trofeum specjalne! Puchar za „szczególne miejsce”, do którego cała nasza Brać czuje wyjątkowy, dobrze nam znany sentyment, powędrował prosto w ręce kol. Jacka Turowskiego. Gratulacje!
Na osiach strzeleckich swoje oko i pewną rękę trenowały również przyszłe Diany i młodzi myśliwi. Patrząc na ich zapał, o przyszłość polskiego łowiectwa możemy być całkowicie spokojni!
👏 Wielkie podziękowania
Zarząd Koła kłania się nisko wszystkim zaangażowanym w organizację tej świetnej imprezy. Szczególne piątki przybijamy:
- kol. Dionizemu Stepniewskiemu – z kalkulatorem w ręku tak szybko i skrupulatnie liczył nasze punkty, że procesory w komputerach mogłyby brać z niego przykład!
- kol. Jackowi Turowskiemu, Piotrowi Szumlewiczowi oraz Dianie Justynie – za to, że nikt z nas nie wyjechał ze strzelnicy z pustym brzuchem. Justyna – jesteś naszą bohaterką! Ogarnąć kulinarną strefę zawodów mając na głowie organizację jutrzejszej komunii to wyczyn na miarę złotego medalu.
Wszystkim uczestnikom dziękujemy za bezpieczne strzelanie, uśmiechy od ucha do ucha i wspaniałą atmosferę. Do zobaczenia za rok!
Darz Bór! 🌲🐗















